Mieszkam z synem, jego ciężarną partnerką i dwojgiem wnuków w trzypokojowym bloku. Czasem mam wrażenie, że wszyscy na mnie stoją, a ja już nie mam czym oddychać

Stałam przy kuchennym blacie z nieopłaconym rachunkiem za prąd i czułam, jak drży mi ręka. W pokoju obok najmłodszy z wnuków płakał, starsza wnuczka marudziła, że nie ma czystych spodni na jutro do przedszkola, a w dużym pokoju mój syn Paweł leżał na kanapie z telefonem przy twarzy, jakby ten cały dom w ogóle go nie dotyczył. I wtedy partnerka Pawła, Justyna, wyszła z łazienki, blada, zmęczona, z jedną ręką na brzuchu, i powiedziała, że znowu kręci jej się w głowie. Spojrzałam na ten rachunek i pomyślałam tylko: ile ja jeszcze udźwignę?