„Nie mów do mnie mamo” — a ja i tak próbowałam. Aż pewnego wieczoru w kuchni pękło wszystko
Żyję w domu, w którym każdy talerz potrafi brzmieć jak oskarżenie, a każde „cześć” jak policzek. Wyszłam za Pawła, wiedząc, że ma córkę, ale nie wiedziałam, że ta dziewczynka stanie się lustrem moich własnych lęków i granic. Opowiadam o tym, jak próbowałam „pozbyć się problemu”, a potem zrozumiałam, że problem nie ma dziesięciu lat — tylko dorosłe serce, które nie umie kochać na cudzych zasadach.