Ta noc, kiedy wyrzuciłam syna i synową za drzwi – granica, której nie chciałam już przekraczać
Tamtej nocy stałam w przedpokoju w kapciach, z sercem walącym jak młot, i powiedziałam własnemu synowi, że ma wyjść. Nie zrobiłam tego z nienawiści, tylko z desperacji, bo moje granice były deptane tak długo, że przestałam rozpoznawać samą siebie. Do dziś pytam, czy miłość może przetrwać, kiedy trzeba postawić twardą kreskę.