Nie oddam mojego syna – walka matki w cieniu rodzinnych intryg

– Nie wierzę, że to mówisz, Darek! – krzyknęłam, czując, jak łzy napływają mi do oczu. Stał naprzeciwko mnie, z rękami skrzyżowanymi na piersi, a jego twarz była zimna jak lód. Za oknem szalała burza, a błyskawice rozświetlały nasz mały salon w bloku na warszawskim Ursynowie.

– To dla jego dobra, Anka. Mama lepiej się nim zajmie, tam będzie miał spokój – powiedział, unikając mojego wzroku.

– Spokój? U twojej matki? Przecież ona nigdy mnie nie akceptowała, zawsze powtarzała, że nie nadaję się na matkę! – wybuchłam, czując, jak wzbiera we mnie gniew. – Chcesz mi odebrać syna, bo tak jej wygodniej?

Darek westchnął ciężko, jakby był zmęczony tą rozmową. – Przesadzasz. Po prostu… ostatnio nie radzisz sobie z Ivankiem. Widzisz, jak się zachowuje. Krzyczy, zamyka się w pokoju, nie chce z tobą rozmawiać. Może u mamy będzie mu lepiej.

Poczułam, jak ziemia usuwa mi się spod nóg. Czy naprawdę jestem taką złą matką? Czy naprawdę nie radzę sobie z własnym dzieckiem? Przypomniałam sobie, jak kilka dni wcześniej Iwan trzaskał drzwiami, bo nie pozwoliłam mu grać na komputerze do późna. Ale przecież to normalne, że nastolatek się buntuje. To nie powód, żeby go ode mnie zabierać!

– Nie pozwolę ci na to – wyszeptałam, ledwo powstrzymując łzy. – Nie oddam ci mojego syna.

Darek tylko wzruszył ramionami i wyszedł z pokoju, zostawiając mnie samą z moimi myślami i strachem. Przez całą noc nie mogłam zasnąć. Słyszałam, jak Iwan przewraca się z boku na bok w swoim pokoju. Chciałam do niego pójść, przytulić go, powiedzieć, że wszystko będzie dobrze, ale coś mnie powstrzymało. Może strach, że już go straciłam?

Następnego dnia zadzwoniła teściowa. Jej głos był chłodny, jak zawsze. – Aniu, Darek mówił mi, że masz problemy z Ivankiem. Może powinnaś odpocząć, a on trochę pomieszka u mnie? Mam więcej doświadczenia, wiesz, wychowałam trójkę dzieci.

Zacisnęłam zęby. – Dziękuję za troskę, ale poradzę sobie. Iwan zostaje ze mną.

– Nie bądź uparta, dziewczyno. Dziecko potrzebuje stabilizacji, a ty… – zawahała się, jakby szukała odpowiedniego słowa – …jesteś ostatnio rozkojarzona. Może powinnaś pomyśleć o sobie, o swoim zdrowiu?

Zrozumiałam, że to nie jest zwykła propozycja. To była próba odebrania mi syna. Przypomniałam sobie wszystkie te lata, kiedy teściowa krytykowała każdy mój ruch. Gdy Iwan miał gorączkę, mówiła, że źle go ubieram. Gdy dostał trójkę z matematyki, twierdziła, że nie umiem go dopilnować. Zawsze byłam dla niej niewystarczająca.

Wieczorem usiadłam z Iwanem przy stole. Patrzył na mnie spod byka, bawiąc się telefonem.

– Iwan, musimy porozmawiać – zaczęłam niepewnie.

– Znowu? – mruknął, nie podnosząc wzroku.

– Tata chce, żebyś zamieszkał u babci. Co o tym myślisz?

Wzruszył ramionami. – Wszystko mi jedno.

Zabolało mnie to. – Naprawdę? Nie zależy ci, gdzie będziesz?

W końcu spojrzał na mnie. W jego oczach zobaczyłam smutek i złość. – Ty i tata tylko się kłócicie. Może u babci będzie ciszej.

Poczułam, jak łamie mi się serce. Czy naprawdę tak bardzo go zawiodłam? Czy nasze kłótnie z Darkiem sprawiły, że Iwan chce ode mnie uciec?

Przez kolejne dni atmosfera w domu była napięta. Darek coraz częściej wracał późno z pracy, a kiedy już był, unikał rozmów. Iwan zamykał się w swoim pokoju, a ja czułam się coraz bardziej samotna. Zaczęłam wątpić w siebie. Może rzeczywiście nie nadaję się na matkę?

Pewnego wieczoru, kiedy siedziałam sama w kuchni, zadzwoniła moja mama.

– Aniu, co się dzieje? Słyszałam od sąsiadki, że Darek chce oddać Ivanka do teściowej. To prawda?

Zaczęłam płakać. – Mamo, nie wiem, co robić. Czuję, że tracę syna. Darek mnie nie wspiera, teściowa tylko czeka, żeby mnie zastąpić. A Iwan… on już mnie nie potrzebuje.

– Nie mów tak! – przerwała mi stanowczo mama. – Jesteś dobrą matką. Po prostu musisz z nim porozmawiać, pokazać mu, że go kochasz. Nie pozwól, żeby ktoś cię przekonał, że jesteś gorsza.

Te słowa dodały mi otuchy. Postanowiłam walczyć. Następnego dnia poprosiłam Darka o szczerą rozmowę.

– Darek, musimy ustalić, co dalej. Nie chcę, żeby Iwan czuł się jak piłka, którą można przerzucać z rąk do rąk. To nasz syn, a nie problem do rozwiązania.

Spojrzał na mnie zaskoczony. – Anka, ja tylko chcę, żeby było mu lepiej. Ty jesteś ciągle spięta, krzyczysz na niego, nie masz cierpliwości.

– Może dlatego, że czuję się osaczona? – odpowiedziałam. – Od lat słyszę, że jestem złą matką. Od ciebie, od twojej matki. Może gdybyście mnie wspierali, byłoby inaczej?

Darek milczał przez chwilę. – Nie wiedziałem, że tak to odbierasz.

– Bo nigdy mnie nie słuchasz – powiedziałam cicho.

W tym momencie do kuchni wszedł Iwan. – O co znowu się kłócicie?

Spojrzeliśmy na niego oboje. – Iwan, chcemy, żebyś był szczęśliwy – powiedziałam. – Ale nie możemy podejmować decyzji za ciebie. Powiedz, czego ty chcesz.

Iwan usiadł przy stole, spuścił głowę. – Chcę, żebyście przestali się kłócić. Chcę mieć normalny dom.

Poczułam, jak łzy napływają mi do oczu. – Przepraszam, synku. Postaram się być lepsza. Ale nie chcę cię stracić.

Darek spojrzał na mnie i po raz pierwszy od dawna zobaczyłam w jego oczach cień zrozumienia. – Może powinniśmy iść razem do psychologa? – zaproponował nieśmiało.

Zgodziłam się. Wiedziałam, że to nie rozwiąże wszystkich problemów, ale może pomoże nam zrozumieć siebie nawzajem. Przez kolejne tygodnie chodziliśmy na terapię rodziną. Było ciężko, padały trudne słowa, ale powoli zaczęliśmy się otwierać. Iwan zaczął mówić o swoich uczuciach, o tym, jak bardzo boi się, że się rozstaniemy. Darek przyznał, że czuje się bezradny, a ja… ja w końcu mogłam powiedzieć, jak bardzo boli mnie brak wsparcia.

Teściowa nie była zadowolona z naszej decyzji. Próbowała przekonać Darka, że to strata czasu, że lepiej byłoby, gdyby Iwan zamieszkał u niej. Ale Darek po raz pierwszy postawił się matce. – To nasza rodzina, mamo. Musimy spróbować sami.

Nie było łatwo. Były dni, kiedy miałam ochotę się poddać. Ale za każdym razem, gdy patrzyłam na Ivanka, wiedziałam, że warto walczyć. Zaczęliśmy spędzać więcej czasu razem – wspólne obiady, spacery po parku, rozmowy wieczorem. Powoli odbudowywaliśmy zaufanie.

Pewnego dnia Iwan podszedł do mnie i przytulił się mocno. – Mamo, dziękuję, że się nie poddałaś.

Poczułam, że wszystko, co przeszłam, miało sens. Może nie jestem idealną matką, ale jestem jego matką. I nikt mi tego nie odbierze.

Czasem zastanawiam się, ile matek w Polsce czuje się tak jak ja – niewystarczająco dobre, osądzane przez rodzinę, walczące o swoje dzieci. Czy naprawdę musimy być doskonałe, żeby zasłużyć na miłość i szacunek? A może wystarczy po prostu kochać i nie poddawać się, nawet gdy cały świat jest przeciwko nam?