Babcia o Nietypowych Uściskach: Między Pokoleniami i Tajemnicą Uczuć

W kuchni unosił się zapach świeżo smażonych kotletów, kiedy nagle drzwi wejściowe trzasnęły z takim impetem, że aż podskoczyłam. Ola i Kasia wbiegły do mieszkania, rzucając plecaki w kąt. Ich policzki były zaróżowione od zimna, ale w oczach nie błyszczała radość, jakiej się spodziewałam. Zamiast tego widziałam cień urazy i coś jeszcze – smutek, którego nie rozumiałam.

– Mamo, babcia nas nie kocha! – powiedziały chórem, niemal jednocześnie. Ola skrzyżowała ramiona na piersi, a Kasia spuściła głowę.

Stanęłam w progu kuchni, wycierając ręce w ręcznik. Przez chwilę nie wiedziałam, co powiedzieć. Moja mama zawsze była osobą powściągliwą, ale żeby aż tak? Przecież dziewczynki cieszyły się na każde spotkanie z nią. Co się stało?

– Dlaczego tak mówicie? – zapytałam ostrożnie, starając się ukryć niepokój.

Ola spojrzała na mnie z wyrzutem:

– Bo ona nigdy nas nie przytula! Nawet jak się żegnamy, to tylko mówi „do widzenia” i już. U innych babć dzieci dostają buziaki i uściski, a my? Nic!

Kasia przytaknęła cicho:

– I jeszcze powiedziała, że nie wolno nam biegać po mieszkaniu, bo „to dom, a nie plac zabaw”.

Poczułam ukłucie w sercu. Przypomniałam sobie własne dzieciństwo – te same chłodne pożegnania, te same surowe zasady. Zawsze tłumaczyłam sobie, że mama po prostu taka jest. Ale teraz widziałam to oczami moich córek i nagle poczułam gniew. Czy naprawdę nie potrafi okazać im trochę czułości?

Wieczorem długo nie mogłam zasnąć. W głowie kłębiły mi się wspomnienia: jak siedziałam na parapecie w swoim pokoju i patrzyłam na podwórko, marząc o tym, żeby mama przytuliła mnie choć raz bez powodu. Zawsze była zajęta – praca w szkole, potem dom, gotowanie, sprzątanie. Ojciec zmarł wcześnie, więc wszystko było na jej głowie. Ale czy to tłumaczyło brak czułości?

Następnego dnia postanowiłam porozmawiać z mamą. Zadzwoniłam do niej rano.

– Mamo, mogę wpaść na kawę? – zapytałam.

– Oczywiście, Julio – odpowiedziała spokojnie. – Przyjdź po południu.

Weszłam do jej mieszkania z sercem bijącym jak szalone. Mama siedziała przy stole z filiżanką herbaty i krzyżówką. Jej twarz była jak zawsze spokojna, ale oczy miała zmęczone.

– Coś się stało? – zapytała od razu.

Usiadłam naprzeciwko niej.

– Dziewczynki wróciły wczoraj bardzo smutne – zaczęłam ostrożnie. – Powiedziały, że ich nie kochasz…

Mama westchnęła ciężko i odłożyła długopis.

– Julia… Ja… Ja po prostu nie umiem tego okazywać. Nigdy mnie tego nie nauczono.

Zaskoczyła mnie szczerość jej słów. Przez chwilę milczałyśmy obie.

– Ale one tego potrzebują – powiedziałam cicho. – Ja też tego potrzebowałam…

Mama spojrzała na mnie z bólem.

– Wiem. Czasem myślę o tym nocami. Ale kiedy byłam mała, moja mama była jeszcze bardziej surowa niż ja. U nas w domu nie było miejsca na czułości. Ojciec wracał zmęczony z kopalni i tylko narzekał na życie. Mama… ona nigdy mnie nie przytuliła. Nawet kiedy płakałam po śmierci brata.

Poczułam łzy napływające do oczu. Nagle zobaczyłam moją mamę jako małą dziewczynkę, samotną i spragnioną miłości.

– Może jeszcze nie jest za późno – powiedziałam cicho.

Mama uśmiechnęła się smutno.

– Chciałabym… Ale boję się, że nie potrafię.

Wróciłam do domu zamyślona. Wieczorem usiadłam z Olą i Kasią na kanapie.

– Dziewczynki… Babcia bardzo was kocha, tylko nie umie tego pokazać tak jak inne babcie. Każdy okazuje miłość inaczej.

Ola spojrzała na mnie poważnie:

– Ale czy ona może się nauczyć?

Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Czy można nauczyć się okazywać uczucia po tylu latach życia w chłodzie?

Kilka dni później mama przyszła do nas na obiad. Była spięta i wyraźnie zdenerwowana. Kiedy wychodziła, Ola podeszła do niej i zapytała:

– Babciu… możesz mnie przytulić?

Mama zawahała się przez chwilę, a potem objęła Olę niezgrabnie, jakby robiła to pierwszy raz w życiu. Kasia też podeszła i wtuliła się w nią ostrożnie. Widziałam łzy w oczach mamy.

Po jej wyjściu dziewczynki były wyraźnie szczęśliwsze.

– Widzisz? Babcia jednak potrafi! – powiedziała Kasia z uśmiechem.

Patrzyłam za mamą przez okno i zastanawiałam się nad tym wszystkim. Ile pokoleń musi minąć, żebyśmy nauczyli się mówić „kocham cię” bez lęku? Czy można przełamać rodzinne schematy i nauczyć się okazywać uczucia nawet wtedy, gdy całe życie chowaliśmy je głęboko w sobie?

Może najważniejsze jest to, żeby próbować – nawet jeśli nasze uściski są trochę niezgrabne i nietypowe.