Jedno zdjęcie, które zmieniło wszystko: Powrót do przeszłości z grupą 'Absolwenci 1986′

— Mamo, co się stało? — głos mojej córki, Julki, wyrwał mnie z zamyślenia. Siedziałam przy kuchennym stole, wpatrzona w ekran laptopa. Dłoń drżała mi na myszce, a serce waliło jak oszalałe. Na ekranie widniało powiadomienie: „Zostałaś zaproszona do grupy: Absolwenci 1986”.

— Nic, kochanie, po prostu… — próbowałam się uśmiechnąć, ale czułam, że nie jestem w stanie ukryć wzruszenia. — Dostałam zaproszenie od starych znajomych ze szkoły.

Julka spojrzała na mnie z zaciekawieniem. — To super! Zobaczysz, może kogoś poznasz na nowo?

Nie odpowiedziałam. W głowie miałam tylko jedno: czy on tam będzie? Czy po tylu latach zobaczę jego twarz? Przez chwilę walczyłam ze sobą, ale ciekawość zwyciężyła. Kliknęłam „dołącz”.

Grupa była pełna zdjęć — wspólne wycieczki, studniówka, nawet nasza klasa na tle starego budynku liceum w Krakowie. Przewijałam kolejne posty, aż nagle… Zobaczyłam jego zdjęcie. Michał. Ten sam uśmiech, te same oczy. Serce mi stanęło.

W jednej chwili wróciły wszystkie wspomnienia. Pierwszy pocałunek pod kasztanem na Plantach, ukradkowe spojrzenia na lekcjach matematyki, listy pisane na przerwach. I ten dzień, kiedy wszystko się skończyło — kiedy dowiedziałam się, że wyjeżdża do Warszawy i nawet nie miał odwagi powiedzieć mi tego wprost.

— Mamo, płaczesz? — Julka podeszła bliżej i objęła mnie ramieniem.

— Nie… to tylko wspomnienia — wyszeptałam.

Wieczorem nie mogłam zasnąć. Mój mąż, Marek, spał spokojnie obok, a ja przewracałam się z boku na bok. W głowie miałam tysiące pytań. Dlaczego Michał wrócił do mojego życia właśnie teraz? Czy to przypadek? Czy los daje mi drugą szansę?

Następnego dnia w pracy byłam rozkojarzona. Koleżanka z biura, Anka, zauważyła moją nieobecność myślami.

— Coś się stało? — zapytała.

— Wiesz… dostałam zaproszenie do grupy absolwentów. I zobaczyłam tam kogoś… kogoś ważnego z przeszłości.

Anka uśmiechnęła się porozumiewawczo. — Stara miłość nie rdzewieje?

— To nie takie proste — westchnęłam. — Mam rodzinę, życie… Ale czuję się tak, jakby ktoś otworzył we mnie stary pokój pełen kurzu i wspomnień.

Wieczorem napisał do mnie wiadomość. Michał. „Cześć, Aniu. Miło Cię tu widzieć po tylu latach. Może spotkamy się na kawę?”

Patrzyłam na ekran jak zahipnotyzowana. Przez chwilę chciałam usunąć wiadomość i udawać, że nic się nie stało. Ale serce podpowiadało coś innego.

Odpisałam: „Cześć Michał. To rzeczywiście niespodzianka. Może rzeczywiście warto się spotkać?”

Umówiliśmy się w małej kawiarni na Kazimierzu. Gdy weszłam do środka, zobaczyłam go od razu. Starszy, trochę siwy na skroniach, ale ten sam błysk w oku.

— Aniu… — uśmiechnął się niepewnie.

— Michał… — odpowiedziałam cicho.

Przez godzinę rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. O dzieciach, pracy, życiu w Warszawie i Krakowie. Ale między słowami czułam napięcie. W końcu zebrałam się na odwagę.

— Dlaczego wtedy wyjechałeś bez słowa? — zapytałam.

Michał spuścił wzrok.

— Bałem się. Dostałem propozycję pracy i myślałem, że to moja jedyna szansa na coś więcej… Nie chciałem cię ranić.

— Ale zraniłeś — powiedziałam cicho.

Milczał przez chwilę.

— Wiem. Żałuję tego każdego dnia.

Wróciłam do domu późno. Marek czekał na mnie w kuchni.

— Gdzie byłaś tak długo? — zapytał podejrzliwie.

— Spotkałam się ze starym znajomym ze szkoły — odpowiedziałam zgodnie z prawdą.

Marek patrzył na mnie długo.

— Wszystko w porządku?

— Tak… tylko wspomnienia wróciły — próbowałam się uśmiechnąć.

Ale przez kolejne dni nie mogłam przestać myśleć o Michale. Pisał do mnie codziennie krótkie wiadomości: „Jak się czujesz?”, „Miłego dnia”, „Pamiętasz naszą wycieczkę do Zakopanego?”.

W końcu Marek zauważył moją zmianę nastroju.

— Aniu, co się dzieje? Jesteś inna odkąd dostałaś to zaproszenie.

Nie wytrzymałam.

— Marek… spotkałam kogoś z przeszłości. Kogoś bardzo ważnego dla mnie kiedyś. I to wszystko wróciło… te emocje, wspomnienia…

Marek milczał przez dłuższą chwilę.

— Kochasz go?

Zaniemówiłam. Nie wiedziałam, co odpowiedzieć.

— Nie wiem… Po prostu nie wiem — wyszeptałam.

Przez kolejne dni atmosfera w domu była napięta jak struna. Julka patrzyła na mnie z troską, Marek zamknął się w sobie. Czułam się rozdarta między przeszłością a teraźniejszością.

Pewnego wieczoru Michał zadzwonił.

— Aniu… muszę ci coś powiedzieć. Nigdy cię nie zapomniałem. Próbowałem żyć dalej, ale zawsze brakowało mi ciebie.

Siedziałam w ciemnym pokoju i płakałam cicho do słuchawki.

— Michał… ja mam rodzinę…

— Wiem. Ale musiałem ci to powiedzieć.

Po tej rozmowie długo siedziałam sama. Przeglądałam stare zdjęcia, listy sprzed lat. Zrozumiałam jedno: nie da się uciec przed przeszłością. Można ją schować głęboko, ale ona zawsze znajdzie sposób, by wrócić.

Dziś wiem jedno: życie to nie jest czarno-biała układanka. Czasem trzeba zmierzyć się z własnymi uczuciami i podjąć trudne decyzje. Czy żałuję tego spotkania? Nie wiem. Ale wiem, że czasem jedno kliknięcie może zmienić wszystko.

Czy można kochać dwie osoby jednocześnie? Czy przeszłość powinna mieć wpływ na teraźniejszość? Może każdy z nas nosi w sobie takie niewypowiedziane historie…