Jak modlitwa uratowała mnie przed upokorzeniem – historia o sile wiary i trudnych wyborach
– Nie wierzę, że to zrobiłaś! – krzyknęła Marta, rzucając we mnie spojrzenie pełne pogardy. Stałyśmy na środku szkolnego korytarza, a wokół nas zebrał się tłum ciekawskich. Czułam, jak policzki płoną mi ze wstydu. W jednej chwili wszystko, co było dla mnie ważne – przyjaźń z Martą i Agatą, związek z Tomkiem – rozsypało się jak domek z kart.
Jeszcze rano byłam pewna, że to będzie zwykły dzień. Wstałam wcześnie, pomodliłam się krótko, prosząc Boga o siłę na klasówkę z matematyki. Nie spodziewałam się, że prawdziwy egzamin dopiero przede mną. Gdy weszłam do szkoły, zobaczyłam Martę i Agatę szepczące coś do siebie. Uśmiechnęły się do mnie sztucznie. „Coś się dzieje,” pomyślałam, ale nie miałam pojęcia, jak bardzo się myliłam.
Wszystko wyszło na jaw podczas przerwy. Ktoś rozesłał po klasie screena z rozmowy na Messengerze – mojej rozmowy z Tomkiem. Pisał tam rzeczy, których nie powinien pisać dziewczynie, która nie jest jego dziewczyną. Tylko że… ja byłam jego dziewczyną. Zdradził mnie z Agatą. A Marta? Zamiast stanąć po mojej stronie, zaczęła mnie oskarżać o to, że „wszystko wyolbrzymiam” i „robię z siebie ofiarę”.
– To nie tak! – próbowałam się bronić, ale nikt nie chciał słuchać. Nawet nauczycielka od polskiego spojrzała na mnie z politowaniem. Wróciłam do domu zapłakana. Mama próbowała mnie pocieszyć, ale nie potrafiła zrozumieć, jak bardzo boli zdrada przyjaciół i chłopaka jednocześnie.
Wieczorem zamknęłam się w pokoju. Siedziałam na łóżku, patrząc w sufit. „Boże, dlaczego mnie to spotkało?” – pytałam w myślach. Przez chwilę miałam ochotę napisać do Tomka coś okropnego albo zadzwonić do Marty i wygarnąć jej wszystko. Ale coś mnie powstrzymało.
Sięgnęłam po różaniec leżący na szafce nocnej. Zaczęłam się modlić – najpierw bez przekonania, potem coraz bardziej szczerze. „Pomóż mi wybaczyć. Daj mi siłę przejść przez to wszystko” – powtarzałam raz za razem. Łzy płynęły mi po policzkach, ale czułam, jak z każdym Zdrowaś Mario robi mi się lżej.
Następnego dnia w szkole nikt już ze mną nie rozmawiał. Siedziałam sama na ławce podczas przerw. Czułam się jak wyrzutek. W domu mama coraz częściej pytała: – Może powinnaś zmienić szkołę? Ale ja wiedziałam, że ucieczka niczego nie zmieni.
Minął tydzień. Pewnego wieczoru usłyszałam pukanie do drzwi mojego pokoju. To tata wszedł cicho i usiadł obok mnie na łóżku.
– Wiem, że jest ci ciężko – powiedział spokojnie. – Ale pamiętaj: ludzie są tylko ludźmi. Zawodzą nas, ranią… Ale Bóg nigdy cię nie zostawi.
Te słowa zapadły mi głęboko w serce. Od tamtej pory codziennie modliłam się o siłę i spokój ducha. Zaczęłam też pisać pamiętnik – wylewałam tam wszystkie swoje żale i lęki.
Pewnego dnia podeszła do mnie Ola z równoległej klasy.
– Hej, wiem, co się stało… Jeśli chcesz pogadać albo po prostu posiedzieć razem na przerwie, daj znać – powiedziała cicho.
To był pierwszy promyk nadziei od dawna.
Z czasem zaczęłam rozmawiać z innymi osobami spoza mojej dawnej paczki. Okazało się, że świat nie kończy się na Marcie i Agacie. Z Tomkiem zerwałam definitywnie – próbował jeszcze pisać przeprosiny, ale nie odpowiedziałam ani razu.
Najtrudniejsze było wybaczyć Marcie i Agacie. Przez wiele miesięcy nosiłam w sobie żal i gniew. Ale pewnego dnia podczas mszy usłyszałam kazanie o przebaczeniu. Ksiądz mówił: „Nie przebaczasz dla innych – przebaczasz dla siebie”. Te słowa mną wstrząsnęły.
Po mszy uklękłam w ławce i modliłam się: „Boże, pomóż mi wybaczyć tym, którzy mnie skrzywdzili”. Poczułam wtedy dziwny spokój – jakby ktoś zdjął ze mnie ciężar.
Dziś minął już rok od tamtych wydarzeń. Mam nowych przyjaciół, lepiej dogaduję się z rodzicami i przede wszystkim – mam w sobie więcej wiary niż kiedykolwiek wcześniej. Wiem już, że nawet największe upokorzenie można przetrwać, jeśli ma się wiarę i odwagę prosić o pomoc.
Czasem zastanawiam się: czy gdyby nie tamten kryzys, potrafiłabym dziś tak ufać Bogu? Czy umiałabym wybaczać innym – i sobie? Może właśnie po to musiałam przez to przejść… A Ty? Czy potrafiłbyś wybaczyć komuś taką zdradę?