Między ścianami i szeptami: Moje schronienie w wierze
Obudziłam się znów w ciasnym mieszkaniu na warszawskiej Pradze, słysząc kłótnie rodziców i czując, jak ciężar codzienności przygniata mnie do łóżka. Brak prywatności, wieczne pretensje i świadomość, że nie stać mnie na własne życie, sprawiały, że czułam się jak w pułapce. To właśnie wtedy, wśród łez i modlitw, zaczęłam szukać ukojenia w wierze, próbując odnaleźć siebie i zrozumieć, jak pogodzić się z rodziną i własnymi marzeniami.