„Żadnego domku letniskowego nie będzie!” — wróciłam do domu i usłyszałam wyrok w mojej własnej kuchni
Wracałam do mieszkania z kluczem w dłoni i już w progu poczułam, że coś się stało. Z kuchni usłyszałam głos Piotra i jego matki, a po chwili padły słowa, które miały mi odebrać resztki wolności. Tego wieczoru musiałam wybrać: spokój w rodzinie albo siebie.