Wypuśćcie panią Zofię, to moja macocha jest winna!
Już od pierwszych chwil mojego dzieciństwa wiedziałam, że w naszym domu dzieje się coś złego. Kiedy wpadłam boso do sądu, cała w błocie i z sercem bijącym jak szalone, wiedziałam, że muszę powiedzieć prawdę, nawet jeśli nikt nie chciał mnie słuchać. To nie pani Zofia była winna, tylko moja macocha, a ja byłam gotowa zrobić wszystko, by to udowodnić.