„Nie dam rady” — powiedziałam Markowi, kiedy jego babcia Liliana stanęła w naszych drzwiach z walizką
Wpuściłam do domu babcię Lilianę, choć w środku krzyczałam ze strachu, że rozsypie nam całe życie. Między obowiązkiem wobec rodziny a pragnieniem spokoju zaczęłam tracić siebie, a Marko oczekiwał, że po prostu „dam radę”. Dopiero gdy pamięć Liliany zaczęła znikać na moich oczach, zrozumiałam, że rodzina to nie hasło, tylko decyzje, które bolą.