Po jego śmierci wyrzucili mnie z domu. A ja musiałam zdecydować: ulec rodzinie czy ocalić siebie.
W dniu pogrzebu mojego męża jego dzieci kazały mi oddać klucze i wynieść się z naszego domu. Zostałam sama z żałobą, wstydem i spojrzeniami sąsiadów, ale też z ludźmi, którzy podali mi rękę, kiedy już nie wierzyłam w nic. To opowieść o stracie, zdradzie i o tym, jak krok po kroku odzyskałam godność, dach nad głową i własne marzenia.