Codziennie gotuję od nowa, bo Piotr nie tknie wczorajszego: pękłam przy garnkach i nie wiem, jak z tego wyjść
Od lat żyję w rytmie kuchennego zegara, gotując codziennie świeże obiady dla Piotra, który nie uznaje wczorajszego jedzenia. Zmęczenie i frustracja narastają, aż pewnego dnia nie wytrzymuję i wybucham. Teraz stoję na rozdrożu między miłością a własnym życiem, zastanawiając się, czy mam jeszcze prawo do siebie.