Moja była żona mojego byłego męża upokorzyła mojego syna na jego urodzinach. Nie spodziewała się, co ją czeka na końcu imprezy…
– Michał, nie bądź taki niegrzeczny, przecież to tylko prezent – usłyszałam ostry głos Agaty, nowej żony mojego byłego męża, który przeszył gwar urodzinowego przyjęcia jak nóż. Wszyscy zamilkli. Mój syn Michał, który właśnie rozpakowywał prezent od ojca i jego nowej żony, zamarł z ręką w połowie ruchu. W jego oczach pojawiły się łzy, które próbował ukryć, spuszczając głowę.
W salonie zebrała się cała rodzina: moi rodzice, siostra z mężem i dziećmi, kilku przyjaciół Michała ze szkoły. Był też mój były mąż, Tomek, z Agatą – kobietą, która od początku naszej rozłąki próbowała udowodnić wszystkim, że jest lepszą matką niż ja. Ale to, co zrobiła tego dnia, przeszło wszelkie granice.
– Michałku, podziękuj ładnie cioci Agacie za prezent – dodała jeszcze głośniej, patrząc na mnie z wyższością. W jej głosie czułam chłód i pogardę. Michał ścisnął pudełko z klockami LEGO, które już miał identyczne dwa zestawy. Wiedziałam, że marzył o czymś innym – o rowerze, na który zbierał od miesięcy.
– Dziękuję – wyszeptał cicho mój syn, nie patrząc nikomu w oczy.
Wstałam i podeszłam do niego. Uklękłam obok i objęłam go ramieniem.
– Michałku, nie musisz dziękować za coś, co cię nie cieszy – powiedziałam spokojnie, patrząc Agacie prosto w oczy. – Urodziny to twój dzień. Masz prawo być szczery.
Agata prychnęła i odwróciła się do Tomka.
– Widzisz? To przez nią Michał jest taki niewychowany – rzuciła półgłosem, ale wszyscy usłyszeli.
Poczułam falę gniewu i bezsilności. Przez lata starałam się budować w synu poczucie własnej wartości po rozwodzie. Tomek coraz rzadziej odwiedzał Michała, a kiedy już przychodził, zawsze był z Agatą. Ona zaś traktowała mojego syna jak przeszkodę w swoim idealnym życiu.
Przyjęcie trwało dalej, ale atmosfera była napięta. Dzieci bawiły się w kącie, dorośli rozmawiali szeptem. Michał siedział przy stole i dłubał widelcem w torcie. Podeszłam do niego.
– Synku, chcesz wyjść na chwilę na dwór? – zapytałam cicho.
Pokręcił głową.
– Mamo… dlaczego ona mnie nie lubi? – zapytał nagle. Jego głos był cichy i drżący.
Zabrakło mi słów. Jak wytłumaczyć dziecku dorosłe konflikty? Jak powiedzieć mu, że czasem dorośli są po prostu okrutni?
Wróciłam do salonu i zobaczyłam Agatę rozmawiającą z moją siostrą.
– Wiesz, ja bym nigdy nie pozwoliła swojemu dziecku na takie zachowanie – mówiła głośno. – U nas w domu panuje dyscyplina.
Moja siostra spojrzała na mnie bezradnie. Wiedziałam, że muszę coś zrobić.
– Agato – powiedziałam stanowczo – czy możesz na chwilę wyjść ze mną do kuchni?
Spojrzała na mnie zaskoczona, ale poszła za mną. Zamknęłam drzwi.
– Nie pozwolę ci więcej upokarzać mojego syna – powiedziałam cicho, ale stanowczo. – To jego urodziny. Jeśli nie potrafisz uszanować jego uczuć, możesz wyjść.
Agata spojrzała na mnie z pogardą.
– Przesadzasz. On musi się nauczyć życia.
– On ma dziesięć lat! – podniosłam głos. – To nie jest twoje dziecko i nigdy nie będzie!
Wróciłyśmy do salonu. Wszyscy patrzyli na nas z napięciem. Tomek próbował udawać, że nic się nie stało, ale widziałam jego zmieszanie.
Nagle wydarzyło się coś niespodziewanego. Michał podszedł do Agaty i spojrzał jej prosto w oczy.
– Ciociu Agato… ja wiem, że mnie nie lubisz. Ale ja nie muszę być taki jak ty. Ja chcę być dobry dla innych ludzi – powiedział spokojnie i bardzo dojrzale jak na swój wiek.
W salonie zapadła cisza. Agata pobladła i spuściła wzrok. Tomek patrzył na syna z niedowierzaniem.
– Michałku… przepraszam cię – powiedział nagle mój były mąż. – Nie powinienem pozwolić na to wszystko.
Agata wybiegła z mieszkania bez słowa. Goście zaczęli bić brawo Michałowi za jego odwagę i szczerość.
Przyjęcie nabrało innego wymiaru. Zamiast udawania i napięcia pojawiło się prawdziwe wsparcie i bliskość. Michał uśmiechał się przez łzy, a ja poczułam dumę i ulgę.
Wieczorem usiedliśmy razem na kanapie.
– Mamo… czy zawsze trzeba być silnym? – zapytał cicho Michał.
Przytuliłam go mocno.
– Czasem trzeba być silnym dla siebie i dla innych… Ale najważniejsze to być sobą i mieć odwagę mówić prawdę – odpowiedziałam.
Czasem myślę: ile jeszcze razy będziemy musieli walczyć o godność naszych dzieci? Czy naprawdę dorośli muszą uczyć się od nich empatii? Co wy byście zrobili na moim miejscu?